Wakacyjny zawrót głowy
Morze błękitne jak z pocztówki, złota plaża z gorącym piaskiem, zachód słońca na tarasie, drinki z parasolką i gorące noce. W takim raju – choćby trwał tylko tydzień czy dwa – łatwo stracić głowę.
I wcale nie musi to być Brad Pitt czy Orlando Bloom. Wystarczy, by miło się uśmiechał i na wakacje przyjechał sam albo z kumplami. A potem potrzeba już tylko przypadkowego spaceru po plaży albo jednego wieczoru przegadanego w hotelowym barze czy pobliskiej knajpce…
O wakacyjny romans dużo łatwiej, niż choćby o flirt biurowy. Praca i usztywniajace kręgosłup spojrzenie szefa są tysiące kilometrów dalej, za ścianą nie ma “czuwającej” nad wszystkim ze szklanką przy uchu sąsiadki ani pytających spojrzeń koleżanek (kto to i czy już się oświadczył?). Poza tym na urlopie my też zachowujemy się dużo swobodniej – jesteśmy mniej spięci, zapominamy o stresie i mamy tylko jedno założenie: wyluzować się i bawić. No a do tego te romantyczne okoliczności – rozległe plaże, kolorowe drinki, półnagie ciała, ciepłe wieczory trwajace do bladego świtu. Jaka kobieta nie chciałaby spacerować brzegiem morza wtulona w pachnącego olejkiem do opalania faceta, który nie zapyta: kochanie, a zapakowałaś mi skarpetki na chłodniejsze wieczory?
Wakacyjny romans może działać wręcz terapeutycznie. Kiedy nieznajomy/a zaczepia nas godzinę po przyjeździe, a dwie godziny później trzyma za rękę, to czujemy się bardziej atrakcyjni i kompletnie zapominamy o codzienności, związanych z nią stresach i problemach. W łóżku też jesteśmy bardziej otwarci. Pozwalamy sobie na więcej – bo to w końcu ktoś, kto prawdopodobnie zniknie z naszego życia za chwilę – i na dłużej – bo następnego dnia można spać do południa.
Ale wakacyjne romanse kończą się zazwyczaj najpóźniej z pierwszym jesiennym deszczem. Trzeba więc znać reguły takiego flirtu, żeby nie przepłakać wieczorów do Bożego Narodzenia.
To, co na drugim końcu świata przy palącym słońcu i kolorowych drinkach wydaje się czarowne prawdopodobnie nie poradziłoby sobie w zderzeniu z szarą codziennością. Facet, który na plaży co chwilę przynosi i drinka, nosi na rękach i nie spuszcza z Ciebie wzroku, gdy okrywa się tylko skapy strój kąpielowy albo zwiewna sukienka, kiedy założysz dżinsy i golf ledwie omiecie Cię spojrzeniem i nie zaparzy nawet herbaty po pracy. Kobieta, która na tarasie z widokiem na morze z zapartym tchem słucha twoich opowieści o kolegach z wojska czy tym, jak podrasowałeś samochód po wakacjach może okazać się głuchą na takie wspomnienia. Większość letnich flirtów nie przeradza się w stały związek. Emocje schładza jesienna aura, a namiętność wygasa, gdy po powrocie z wojaży zimny kubeł na głowę wylewa rzeczywistość. Daczego? Bo komu by się chciało robić sobie kolorowe drinki co wieczór?
Ja wczoraj wypiłam wódkę z colą…


18 sierpień 2008 (Poniedziałek), godz. 18:55
Nadrabiam lekturę po przerwie i proszę co znalazłam u zaprzyjaźnionej Opolanki. Wklejam więc linka – będzie komplet.
http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080815/OPOLANKA/362706364
19 sierpień 2008 (Wtorek), godz. 11:50
Ja pi…..ę.Plagiat .Kobieto skąd ty bierzesz te dyrdymały ,gdzie proza życia codziennego?Facet spotyka babkę nad morzem ,nie po to aby prowadzać ją za rękę ,tylko po to ,żeby ją zer….ć tak jak z powodu zbytniej pruderyjności ,skąd nie kąd udawanej ,nie może swojej małżonki.To się teraz niezłe gromy na czołową blogerkę posypią.Może w dawaniu dddddd jest pani lepsza?
19 sierpień 2008 (Wtorek), godz. 19:54
A owszem, nie narzekam
Czego i szanownej koleżance życzę. Mam tylko nadzieję, że w łóżku jest Pani mniej wulgarna, niż w sieci.
29 sierpień 2008 (Piątek), godz. 10:52
No dobrze, a co, jeśli ktoś woli jeździć w góry?
14 wrzesień 2008 (Niedziela), godz. 11:13
Super tekst. Tylko mam jedno “ale”. Takie romanse, zawroty głowy nie zdarzają się tylko nad morzem. Byłam w piątek na spotkaniu klasowym, potem impreza przeniosła się do dyskoteki i w przeciągu pierwszych 5 minut jak weszłam na parkiet poderwałam faceta. Miałam świadomość, że to tylko przelotny flirt, ale mimo wszystko bawiłam się świetnie w jego towarzystwie (myślę, że on z resztą też) szczególnie jak wylądowaliśmy plecami na parkiecie. Oczywiście powiem kiedyś swojemu facetowi o tym, ale pewnie nie nastąpi to szybko, bo po co go wtajemniczać na jakiej zasadzie odbywają się takie spotkania?:)
3 grudzień 2008 (Środa), godz. 15:43
Pani Aniu, czyżby po wakacyjnym zawrocie głowy stłamsiła Panią słota jesienno – zimowej marnoty? Przecież lampka dobrego czerwonego wina w wonii palących się świeczek przy grającej w tle delikatnej melodii może obudzić impuls…również erotyczny… puk puk Anno