Wbiłam szpile
Mądre, pisane wierszem księgi odłożyłam na bok, tuż obok perwersyjnych ponoć mitów. Zamiast tego pociągnęłam paznokcie rubinem i wbiłam szpile. Jedynie do koronkowej bielizny…
Asem w rękawie była lampka koniaku gdzieś z dalekiego wschodu. Zupełnie – okazało się – niepotrzebna.
Bo gdy uzbrojona w kilkunastocentymetrowe obcasy i połyskujące krwią paznokcie wkroczyłam do sypialni, mowy nie było o koniaku.
Aż tyle i tylko tyle wystarczyło, by facet przestał się dąsać…


23 lipiec 2008 (Środa), godz. 7:41
Cieszę się twoim szczęściem
Urzekła mnie twoja historia
23 lipiec 2008 (Środa), godz. 10:50
I dobrze, bo alkohol to nie afrodyzjak. A przy oakzji… to ta koronkowa bielizna miałą rękawy?
23 lipiec 2008 (Środa), godz. 14:15
To niezbyt mądre i niezbyt zabawne, i cały ten wpis wydaje mi się uzupełnieniem pomysłu: ale fajny tytuł wymyśliłam! Tylko z resztą gorzej, ale podobno ćwiczenie czyni mistrza
24 lipiec 2008 (Czwartek), godz. 13:28
Straszne.Ten pani facet hehehe ,to wyjątkowo banalny gość.Nie wiem ,czy ta opowiastka świadczy o wyczerpaniu pokładów intelektualnych autorki bloga ,czy małej wyobraźni erotycznej .Oj pani Aniu ,za moment od słów krytyki ,zdecydowanie słusznej popadnie pani niewątpliwie w stan depresji z której nie łatwo będzie wyjść .Nie da się pisac bloga w 3 minuty ,może w sypialni wystarczy wspomniany czas?
24 lipiec 2008 (Czwartek), godz. 13:31
W szpile się wbija.się się
24 lipiec 2008 (Czwartek), godz. 14:37
Pani Jolu, nie czepiajmy się. Zresztą może autorka wbiła szpile w tego nadąsanego? Długość jego wrzasku tłumaczyłaby brak czasu na jakiś sensowniejszy tekst.
11 sierpień 2008 (Poniedziałek), godz. 14:05
Bardzo ciekawy blog, chyba będę częściej zaglądała… Ciekawych rzeczy i sposobów na facetów można sie dowiedzieć:) Pozdrawiam serdecznie:)
12 sierpień 2008 (Wtorek), godz. 8:17
Sie puka.Jasne,ale nie takie brzydkie ,jak ty.Proszę to potraktować, jako wywołanie do kolejnego wpisu na blogu.
18 sierpień 2008 (Poniedziałek), godz. 8:47
Można się w coś wbić i wbić coś w coś, pani Jolu. Tu szpilę wbiłam w… łóżko, załóżmy. Nie wiem, czy wymagało to dłuższych dywagacji – szpile zadziałały, wieczór się udał, potem oddałam się na urlop. I niniejszym powracam
A facet nie jest banalny, zapewniam. Tylko, jak na sporą grupę panów, na niego również działają szpile, bielizna, świece, odrobina pikanterii. Nie codziennie, rzecz jasna. Po codziennym wbijaniu (się) w szpile mogłoby się okazać, że seksowne są wełniane paputki… Zadziałało delikatne urozmaicenie. Pozdrawiam!