platforma blogowa portalu nowa trybuna opolska

Wbiłam szpile

Mądre, pisane wierszem księgi odłożyłam na bok, tuż obok perwersyjnych ponoć mitów. Zamiast tego pociągnęłam paznokcie rubinem i wbiłam szpile. Jedynie do koronkowej bielizny…

Asem w rękawie była lampka koniaku gdzieś z dalekiego wschodu. Zupełnie – okazało się – niepotrzebna.

Bo gdy uzbrojona w kilkunastocentymetrowe obcasy i połyskujące krwią paznokcie wkroczyłam do sypialni, mowy nie było o koniaku.

Aż tyle i tylko tyle wystarczyło, by facet przestał się dąsać…

Komentarze (9) do “Wbiłam szpile”

  1. demon napisał(a):

    Cieszę się twoim szczęściem :) :) Urzekła mnie twoja historia ;)

  2. opolanka napisał(a):

    I dobrze, bo alkohol to nie afrodyzjak. A przy oakzji… to ta koronkowa bielizna miałą rękawy?

  3. smrodek napisał(a):

    To niezbyt mądre i niezbyt zabawne, i cały ten wpis wydaje mi się uzupełnieniem pomysłu: ale fajny tytuł wymyśliłam! Tylko z resztą gorzej, ale podobno ćwiczenie czyni mistrza

  4. jolka napisał(a):

    Straszne.Ten pani facet hehehe ,to wyjątkowo banalny gość.Nie wiem ,czy ta opowiastka świadczy o wyczerpaniu pokładów intelektualnych autorki bloga ,czy małej wyobraźni erotycznej .Oj pani Aniu ,za moment od słów krytyki ,zdecydowanie słusznej popadnie pani niewątpliwie w stan depresji z której nie łatwo będzie wyjść .Nie da się pisac bloga w 3 minuty ,może w sypialni wystarczy wspomniany czas?

  5. jolka napisał(a):

    W szpile się wbija.się się

  6. td napisał(a):

    Pani Jolu, nie czepiajmy się. Zresztą może autorka wbiła szpile w tego nadąsanego? Długość jego wrzasku tłumaczyłaby brak czasu na jakiś sensowniejszy tekst.

  7. Asia napisał(a):

    Bardzo ciekawy blog, chyba będę częściej zaglądała… Ciekawych rzeczy i sposobów na facetów można sie dowiedzieć:) Pozdrawiam serdecznie:)

  8. jolka napisał(a):

    Sie puka.Jasne,ale nie takie brzydkie ,jak ty.Proszę to potraktować, jako wywołanie do kolejnego wpisu na blogu.

  9. Anna napisał(a):

    Można się w coś wbić i wbić coś w coś, pani Jolu. Tu szpilę wbiłam w… łóżko, załóżmy. Nie wiem, czy wymagało to dłuższych dywagacji – szpile zadziałały, wieczór się udał, potem oddałam się na urlop. I niniejszym powracam :) A facet nie jest banalny, zapewniam. Tylko, jak na sporą grupę panów, na niego również działają szpile, bielizna, świece, odrobina pikanterii. Nie codziennie, rzecz jasna. Po codziennym wbijaniu (się) w szpile mogłoby się okazać, że seksowne są wełniane paputki… Zadziałało delikatne urozmaicenie. Pozdrawiam!