Dobry byłem, kochanie?
Za Wami namiętne godziny, ciała rozgrzane do czerwoności mokre są od potu, klatki piersiowe unoszą się raz po raz od łapczywych wdechów. Dłonie leniwie błądzą po zmęczonych ciałach, w głowie szumi i dzwoni od uniesień. A on zadaje pytanie: i jak Ci ze mną było, kochanie?
Równie dobrze może też zapytać: dobry jestem w łóżku, prawda? spisałem się, no nie? dałem czadu, co mała? no i jak? nieźle, co? albo: było ci z kimś tak dobrze, jak ze mną?
Faceci – z nielicznymi wyjątkami – chcą potwierdzenia swojej seksualnej sprawności. Chcą słyszeć, że niezłe z nich byczki, że w łóżku są jak żaden inny (o tych “innych” z zasady lepiej nie wspominać, nawet gdy który zapyta). Panowie muszą mieć werbalne potwierdzenie, że się spisali na medal vel wyłotoszyli żubra, zapuścili mrówkojada czy przetrzepali sakwę do ostatniego grosika (że zacytuję za Szycem).
Nie wystarczy satysfakcja, która się po udanym seksie maluje na kobiecej twarzy, nie wystarczy rwany oddech ni zwiotczałe mięśnie, które powinny być jak medal po udanej gonitwie. Jęki, westchnienia i krzyki w trakcie też tylko poniekąd (zwłaszcza że nie wiadomo, czy udawane) zaspakajają męską próżność. Potem mimo to trzeba potwierdzić: że świetnie, zajebiście, debeściarsko mi było z Tobą!
Tego potwierdzenia trzeba Kowalskiemu przeciętnemu i temu na dyrektorskim stanowisku, którego poza sypialnią raczej nie dopadają żadne kompleksy. Oczekuje go w zasadzie każdy facet, nawet jeśli nie zada pytania: jaki byłem?
Skąd ten brak wiary we własne siły? Może to zgubny wpływ filmów pornograficznych, które prócz wątpliwej stymulacji udowadniają, że kobiety po mistrzowsku umieją wcielić się w rolę zaspokajanej kochanki? Może uboczny efekt setek tekstów w kobiecych pismach (po które – co nie od dziś wiadomo – panowie chętnie sięgają, gdy ich kobiety wychodzą z domów)? Różnej maści eksperci i same kobiety powtarzają w nich bez końca, że bardziej w seksie liczy się bliskość, niż orgazm. Więc partnerzy próbują post factum dojść, czy tym razem powodem zadowolenia i jęków była tylko ta bliskość, czy także uniesienie.
A może jednak ów brak wiary to kolejny dowód, że najczulszym punktem męskiego ego jest jego penis?


26 maj 2008 (Poniedziałek), godz. 20:55
BUhhee ale sie obsmialem… widac, droga autorko ze trafialas nie na tych facetow, na ktorych powinnas
Rada na przyszlosc, jak bedziesz chciala znalezc normalnego faceta to nie szukaj na dyskotece czy w internecie w serwisie randkowym
27 maj 2008 (Wtorek), godz. 6:04
Niestety muszę się zgodzić z moim przedmówcą, faceci którzy tak podchodzą do sprawy do sfrustrowani, zakompleksieni chłopcy, którym wydaje się że są zaje…. i potrzebują ciągłych pochwał. Myślę, że to jednak margines facetów…
27 maj 2008 (Wtorek), godz. 9:24
I coś tu nie zgadza się z naukowo udowodnionymi teoriami według których , męzczyźni to “wzrokowcy” dla których najważniejsze są bodźce wzrokowe , natomiast kobiety właśnie , mocniej reagują na bodźce słuchowe , stąd ciągłe domaganie się słownych,wprost do uszka sączonych zapewnień,że “kochamy” , że “tylko ….tamto i owamto”..
27 maj 2008 (Wtorek), godz. 9:56
Buhehehhe, ale sie obśmiałem z komentarzy.
Tacy faceci istnieją i jest ich większość. Tylko nikt sie do tego nie przyzna, no bo jak to, ja nie jestem maczo? Gratuluje samopoczucia i ego
27 maj 2008 (Wtorek), godz. 14:26
W ten sposób to ułomni albo zakompleksieni faceci się zachowują
. Zdrowy facet potrafi ocenić sytuację i nie potrzebuje takiego oświadczenia partnerki. Dla mnie to szczyt głupoty i kobieta słysząc takie pytanie powinna powiedzieć : “średnio było
” i to jest właśnie odpowiedź dla buca…
No bo co to – “wyścigi suszarek”?
29 maj 2008 (Czwartek), godz. 9:17
do Valentino: A może “Tak sobie…” albo “Ale co było jak?”
Gedeon – potrzeba potwierdzania więzi uczuciowej to jednak coś innego, niż potrzeba potwierdzania jurności. Ale obie nie mają sensu, bo albo czujesz, że jest ok (cieleśnie i duchowo) albo lipa…
ps. ja się będę upierać, że takiego potwierdzenia potrzebuje jednak wielu facetów; na szczęście nie wszyscy zadają te kretyńskie pytania…
29 maj 2008 (Czwartek), godz. 9:51
Ja bym widział rozwiązanie- tym razem pomoże technologia. Nie polityka, zapatrywania itd.
. Wystarczy zrobić kibolowi “zadymiarzowi” fotkę twarzy i wprowadzić do systemu.
Są już dostępne urządzenia odczytujące ludzką twarz tak, jak linie papilarne.( każda ludzka twarz ma indywidualne, zczytywalne cechy i nie ważne dla systemu , że każdy ma łysą pałę)
Potem zakaz wstępu na stadiony.
Kamera przy wejściach na stadion go wyłapie. Oczywiscie wprowadzić zakaz zakrywania twarzy chustą -jak gość zakryje to won ze stadionu od razu. Taki system szybko da całkowity szlaban dla hołoty:)
29 maj 2008 (Czwartek), godz. 9:52
sorry pomyliłem blogi
proszę to usunąć
6 czerwiec 2008 (Piątek), godz. 15:53
Kolega pewnie chciał zabrać głos w bardzo gorącym temacie na sąsiednim blogu u Pana Górniaka, ino się zapatrzył w piękną Redaktorkę i się pogubił. Na całe szczęscie, bo jak zacząłem czytać ten początek o technologiach i odczytywaniu ludzkiej twarzy, tożem pomyślał, że to w zapodanym kontekście. Strasznie się przeraziłem, myśląc, że dalej będzie o tym, jak to dzięki technologii będzie można odczytać czy kobieta została zadowolona czy nie. Kurde – przecież i coś takiego na pewno kiedyś wymyślą. To będzie koniec!!!
22 czerwiec 2008 (Niedziela), godz. 0:52
To bedzie tak jak ten samochód, któremu trzeba najpierw chuchnąć trzeźwym chuchem, żeby ruszył…
Ale, ale… ciekawe, co Panie prostytutki wtedy zrobią? Bo przyniesie facet z soba takie urządzonko i od razu wyjdzie,że jej rzężenia to udawanie… No ale na cwancig jest cwancig, pewnie ktoś coś wymyśli, jak antyradary itp.
Tak ze spoko, Kris.
24 czerwiec 2008 (Wtorek), godz. 10:05
Jak to się natura przedziwnie urządziła… W Waszym przypadku, Panowie, nie trzeba żadnej elektronicznej siatki na twarz, żeby się zorientować, czy seks był udany…
7 lipiec 2008 (Poniedziałek), godz. 12:49
A nieprawda…, to ze w koncu zawsze dochodzi do ejakulacji nie znaczy wcale ,ze za kazdym razem przezywamy dzieki Wam orgazm zycia…