Szczęśliwa trzydziestoletnia
Włączył mi się “cygan”. Wyjechałabym gdzieś, przeniosła się w mniej czy bardziej odległy zakątek, zmieniła więcej niż tylko fryzurę. – Na zmiany nigdy nie jest za późno – mówią ci, co zawsze mają coś do powiedzenia. A pies? Kredyt? Wspólne z kimś plany? – pytam. I irytuje się na siebie i zasiedziałą, skostniałą babę, która wychodzi naprzeciw mojemu Cyganowi.
- Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej – stwierdził klasyk. Tym bardziej, że – jak z kolei głosi ludowa mądrość – niewykorzystane okazje zawsze się mszczą.
Malownicze, kamienne zaułki Barcelony, kapiąca z nieba lipcowo-sierpniowa gorączka i upojne rozmowy o malarstwie, poezji, rzeźbie. Nic dziwnego, że w tych okolicznościach w nowym filmie Woody’ego Allena erotyzm aż kipi.
Uznałam wczoraj, że najlepszym sposobem na przeczekanie wyczekiwania będzie piwo. Obcy w żołądku nie dawał mi spokoju, a przecież nie mogę skupiać się tylko na nim.
Fascynacja pojawia się nagle. Raczej cicho i niespodziewanie. Niewiele trzeba, żeby ją przeoczyć, przejść obok; ledwie z uśmiechem powieść po niej wzrokiem i minąć, jak przypadkowego przechodnia.
O recesji na światowych rynkach, kłopotach na giełdzie, pikujących akcjach i kursach walut codziennie uprzejmie donoszą nam media. Z najnowszych badań prof. Zbigniewa Izdebskiego, seksuologa wynika, że – na szczęście - kryzys nie ima się naszych sypialni. Aż 91 proc. Polaków jest zadowolonych ze swego życia seksualnego.
Według brytyjskich naukowców najlepszy seksulanie wiek dla kobiety zaczyna się po 30-tce. Dopiero wtedy czujemy się atrakcyjne, seksowne i wiemy, co nam w łóżku sprawia największą przyjemność.
A po dniu spędzonym w biegu, w poczuciu dobrze spełnianego obowiązku nic nie działa tak dobrze, jak gorąca kąpiel z kulką (kulki odkryła ostatnio w sieci Organic – no i co z tego, że to reklama! Są fantastyczne, sycząco-pieniące i mają masę olejków eterycznych, nawilżających i innych zatopionych w nich cymesów. Takich jak choćby mak czy płatki owsiane… Słowo!). A do tego szklaneczka martini z lodem. Zdradziłam wino!
Dobrej nocy!
Trzeci poniedziałek stycznia, o czym trąbią dziś od rana koledzy-radiowcy niemal we wszystkich stacjach, to podobno najbardziej depresyjny dzień w roku. Bo nie dość, że zima w pełni i końca mrozów próżno czekać, to przed nami jeszcze cały rok wyzwań, zadań i planów. W dodatku od pierwszego dnia Nowego Roku minęło już tak dużo czasu, że z całą pewnością można stwierdzić: z tegorocznych będzie niewiele.